Pokazywanie postów oznaczonych etykietą toho. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą toho. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 stycznia 2014

(PO)świąteczne anioły

Zupełnie nowe jak dla mnie tworzywo, a mianowicie Fimo Air. Porównywalne z gliną. Aż wstyd się przyznać, ale był to zeszłoroczny prezent świąteczny. Wykorzystałam go dopiero w tym (a właściwie to już zeszłym) roku przed świętami. Powstały anioły, brakuje jeszcze zdjęcia jednego z nich - stojącego.
Z masą pracowało mi się znakomicie. Jest dużo bardziej miękka niż modelina, a kawałki, których chwilowo nie używamy, trzeba szczelnie zamykać, albo przynajmniej porządnie przykrywać folią, bo wysycha błyskawicznie.






Gliny było pół kilo, więc wyszło ich sporo :> To nie są wszystkie, część podarowana jako prezenty.

Udało mi się też zrobić zdjęcia w pełnym słońcu, więc ładnie widać błyszczący brokat i inne zdobienia.








Na koniec dodam jeszcze, że złoto, które znajduje się na skrzydłach i serduszku jest PRAWDZIWYM ZŁOTEM, i wygląda świetnie.



Podczas przerwy świątecznej powstało całkiem sporo nowych prac, ale ja, leń patentowany (jak na zodiakalnego byka przystało), nie zrobiłam jeszcze żadnych zdjęć. Nawet życzeń wam nie napisałam :(
Ale w tym roku obiecałam sobie, że będę nad tym pracować. Trzymajcie kciuki, mam nadzieję, że coś z tym zrobię.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Still midnight - two drop peyote cuff

Tytuł oryginalnie i obco brzmiący ;) i niezwykle długi jak na mnie.
Znów przygotowałam bransoletkę, znów peyote w roli głównej, ale tym razem podwójny. Ścieg bardzo prosty, można podpatrzeć w internecie. Tak sobie wymyśliłam, że będzie idealny na zużycie niezbyt równych koralików w różnych kolorach. Zapięcie również wykoralikowałam :)





W naturalnym świetle kolory są nieco bardziej przygaszone, kolorowe koraliki to w rzeczywistości opalizujące benzynki, a złote - matowe złoto, lekko przydymione.
Nie jestem mistrzem w obróbce zdjęć (można by wręcz powiedzieć, że znam się na tym malutko), toteż proszę o wyrozumiałość :)

niedziela, 1 grudnia 2013

Prawie

Prawie jak sznur szydełkowy. Ale nie do końca. Bo zrobiony bez użycia szydełka.
Pomimo tylu dobrych rad, wielu podpowiedzi i zdradzonych sekretów (ukłon w stronę niezastąpionej Linki :) ), nie miałam siły żeby się nauczyć dziergać te śliczne wężyki. Do ego potrzeba anielskiej wręcz cierpliwości (której mi niestety brakuje) i mnóstwa wolnego czasu (na jego nadmiar również nie narzekam).
Ale nie mogłam sobie darować, tyle pięknych koralików i nic z nich nie zrobić? O nie.
Przegrzebałam więc nieskończone pokłady 'internetów' i wynalazłam coś w sam raz dla mnie. Zero plątania się z szydełkiem, zero nawlekania koralików na zapas. Idealnie!
Wyszło całkiem całkiem, nawet już nosiłam moją pracę :)

Przyznam się jeszcze, że właściwie to nie powinno jej jeszcze być, robiłam ją ukradkiem, po kawałeczku, kiedy już nie mogłam patrzeć się na książki. Niby nie mam teraz czasu na takie rzeczy, ale idzie oszaleć bez oderwania się choć na chwilę od nauki. Na szczęście już niedługo święta, a co za tym idzie - wolny czas :D
Już nie mogę się doczekać!

Zostawiam was z moim maleństwem.






A tutaj chciałam jeszcze pokazać jeden z moich ulubionych ostatnio zestawów (znów podziękowania dla Linki, bo to od niej jest pomarańczowa bransoletka, wysłużyła się już :) ).





Ale się dzisiaj rozpisałam ;) 

wtorek, 26 listopada 2013

Work in progress...

Znaczy nie jest nudno. Się dzieje. Wszystkiego po trochu, powoli dobijam do końca tego, co pozaczynane. A rozpoczętych prac sporo się nazbierało :)

Krótka migaweczka z tego, co czeka na weekendowe zdjęcia ( i dokończenie ;)).
Niestety, pogoda nie dopisuje, więc i ze zdjęciami krucho :/